: : << poprzedni : : : : następny >> : :
 
PODRÓŻ KULINARNA :M:I:A:M:I: cz. II
 




Stany Zjednoczone często widze przez wiersze Barańczaka z lat 80. Jest kilka szczególnie pięknych, jak ten powyżej który natychmiast przypomniałem sobie jak zobaczyłem te szare wiewiórki grasujące przed naszym hotelem.



Te małe eleganckie ptaszki zamieszkują palmy i krzaki przy Ocean Drive (ulica hoteli i restauracji nad Atlantykiem). Niestety nie udało mi się tego sfotografować, ale ich głównym zajęciem jest nurkowanie z gałęzi na stoliki restauracyjne, gdzie porywają papierowe torebeczki z cukrem ułożone na każdym stoliku - rozdziobują je jeszcze na blacie, albo na chodniku, krzesłach podjadają i uciekają, a kelnerzy nieustannie, ze spokojem wymieniają torebeczki na nowe.



To niewinne i schludne zdjęcie pokazuje biedna dzielnice w Miami w której spędziłem dużo czasu, dosłownie wszystko wszystko było tam nieczynne, zabite dechami, zakratowane, na ulicach spotykało się głównie szalonych żebraków, bardzo miłych, ale nieustępliwych, wyzwolenie się zawsze kosztowało ćwiartaka. Największym moim przeżyciem było odkrycie sklepu spożywczego, w jednym budynków wyglądających mniej więcej jak ten powyżej - nigdy nie widziałem porównywalnego syfu, nawet w Aldim zarządzanym przez szaloną menadżerkę - wszystkie towary ciśnięte jak śmieci na półki, albo na niewiarygodnie zasyfioną podłogę, rozprute, wybałuszone zgrzewki z napojami, rozrzucone puszki, gdzieś w kącie otworzony słój z ogórkami, obok sterta rzuconych, pogniecionych gazet... Towary to były głównie jakies puszki, wydawałoby się, że chleb powinien tam być też w puszce, fasole i bardzo rozbudowany dział opakowań z papieru i plastiku. Po sklepie krążył mamroczący coś niezrozumiale murzyn obijający się o ściany i całkowicie obłąkany, a nad wszystkim królowała kabina sklepikarza - na podniesieniu niczym katedra stał całkowicie przeszklony kantor z małym okienkiem przez które można było kupować. Naprawdę nigdy nie widziałem takiego bezmiaru brudu i bałaganu w sklepie, no i chyba nie było tam ani jednej rzeczy którą mógłbym zjeść.



Widuje się tam czasem bardzo eleganckie wieżowce z częścią okien zabitą drewnianymi płytami.




 
: : << poprzedni : : : : następny >> : :