: : << poprzedni : : : : następny >> : :
 

ciąg dalszy:I:S:L:A:N:D:I:A:
[24.01.2006] Nie chciałem sobie psuć za bardzo magii Islandii bieganiem z aparatem i pstrykaniem zdjęć, i tak ciężko było skoordynować pogodę, światło i jeszcze mieć przy sobie aparat, więc za wiele tych zdjęć nie mam, ale co jest to pokażę. To czego nie sfotografowałem, to na przykład dziki hard-punkowy koncert w sklepie ze starymi ubraniami , gdzie wszedłem zwabiony hałasem i oprócz 3 chłopaków prowadzących sklep, 5 chlopaków grających w kapeli byłem jedyną osobą z publicznośći. Nie sfotografowałem gorączki sobotniej nocy w Reykiaviku, która jest naprawdę eksplozją. Nie sfotografowałem 700-letnich manuskryptów z sagami i wielu wielu wielu rzeczy co zostaną tylko moje, zalane deszczem, skryte w mroku i owiane wiatrem.



W centrum Reykiaviku jest jezioro Tjörnin, a nad nim stoi 100-letni drewniany kościół Fríkirkjan (po lewej na zdjęciu) - tam właśnie odbywał się kameralny i magiczny koncert Anthony and The Johnsons.


Tjörnin - stojące nad jeziorem drewniane domy obite blachą falistą są podobno najbardziej luksusowymi nieruchomościami na Wyspie - jest tam kilka naprawdę przepięknych uliczek, którymi niemal codziennie spacerowałem.



W centrum Reykiaviku dominują drewniane jedno i dwupiętrowe budynki, zawsze obowiązkowo obite różnokolorową blachą falistą. Drewniane domy są bardziej cenione przez Islandczyków, bo mieszkać w budynku murowanym, to dla nich tak, jak dla nas w bloku (przypomina mi to oczywiście, że my zamiast bloków marzymy o kamienicach - każdy jak może odrzuca wspaniałe zdobycze modernizmu). Swoją rolę odgrywa tu również fakt, że na Islandii jest bardzo, bardzo mało drzew i drewno od zawsze było dość luksusowym towarem (głównie pozyskiwano drewno wyrzucone przez ocean na brzeg). W miastach jest trochę posadzonych drzew, niezbyt wielkich, ale lasu, ani niczego zbliżonego nie widziałem ani jednego, jedynie jakiś zagajnik iglaków pod Reykiavikiem, jak powiedział znajomy: "Dobrze, że nie ma drzew, nic widoku nie zasłania". Podobno lasy wykarczowali 1000 lat temu wcześni osadnicy.


Parlament Islandii dla odmiany jest murowany (zbudowali go 100 lat temu Duńczycy), idąc ulicą można stanąć na palcach i zajrzeć przez okna, żeby sprawdzić, jak sobie politycy z rządzeniem radzą. Jeśli ktoś sądzi, że to niewielki parlament, to polecam sprawdzenie w internecie, jak wygląda parlament niedalekich Wysp Owczych :))


Podwodny parking koło ratusza.




Kawiarnia w porcie, prognoza pogody to ważna, codzienna lektura - zmiany zachodzą bardzo szybko i nieoczekiwanie.


Kawa jest motorem Wyspy, pije się jej bardzo dużo, naprawdę kiedy dzień trwa tylko 3 godziny jest niezbędna. Kiedy pierwszy raz byłem w Islandzkim domu i na rytualne pytanie czego się napiję poprosiłem o herbatę - wprawiłem moich gospodarzy w głębokie zdziwienie, grzebali trochę po kuchennych szafkach, ale nie udało im się znaleźć herbaty.


Pomników w Reykiaviku jest bardzo dużo (zresztą okazało się, że słynny autor warszawskiego Kopernika - Thorvaldsen uchodzący w Polsce za Duńczyka pochodził z Islandii), jeśli ktoś ma dobrą pamięć, to rozpozna tych dwóch panów, którzy oglądani z drugiej strony i pod odpowiednim kątem wystąpili w filmie "101 Reykiavik".


Majeranek i tymianek u Anny, zupełnie jak moje własne w grudniu w Warszawie.


Opuszczone gospodarstwo na Reykjanes.




W Gljúfrasteinn mieszkał Halldór Kiljan Laxness, wielki pisarz Islandzki, który zmarł w 1998 roku, a kilka miesięcy temu otworzono w jego domu muzeum > http://www.gljufrasteinn.is/.
"Czysty ton" Laxnessa był wiele lat temu moim pierwszym spotkaniem z Islandią, do dzisiaj uzbierałem całą półkę jego książek, teraz czytam "Niezależnych".


Droga zabarykadowana przez elfy. Islandczycy przeklinają strasznie swoje drogi, ale jako że nie jestem kierowcą nie do końca rozumiałem w czym tkwi ten ich problem z drogami. W każdym razie kolei nie ma i transport jest tylko samochodowy, albo lotniczy (połączenia samolotowe są nawet do naprawdę malutkich miasteczek).


Rękawiczki z islandzkiej wełny owczej.


Rękawiczki z grenlandzkiej foczki, kiedyś tam też dotrę.



 
   
: : << poprzedni : : : : następny >> : :