: : << poprzedni : : : : następny >> : :
 
::w:i:o:s:n:a::2:0:0:3:::w:::p:o:d:r:ó:ż:y::
[22.06.2003] Przez kwiecień, maj i czerwiec wciąż podróżowałem, a ponieważ :p:e:s:t:o: jest troche blogiem, postanowiłem umieścić tu taki mój mały fotograficzny pamiętnik z akcentem na jedzenie.

Berlin, mur.

Sałatki szopskie w Pradze i Brnie, to jedno z niewielu dań ze świeżymi warzywami, jakie można zamówić w czeskich hospodach, zresztą niesmaczne. Po prawej ciekawa opcja podawania śniadania w praskim hotelu (w skład porcji wchodziła prawdopodobnie najgorsza kawa na świecie)

Targ warzywny w Wenecji

Nadbrzeże Renu w Duesseldorfie i sałatka ze świeżego szpinaku z sezamem.

Nowy Jork, ja sam w Chinatown po wsunięciu chińszczyzny, a przed zapłaceniem rachunku (chyba koło 15 $ wraz z chińskim piwem), po prawej żywa, lecz smutna reklama fastfoodu.
W Nowym Jorku widziałem szokującą ilość amerykańskich flag, dosłownie wiszą wszędzie. Chociaż kiedy tam pojechałem było już po wojnie w Iraku wciąż można było także odnależć takie napisy. Samochód w Chelsea.

Praga, niezdrowy obiadek w postaci knedliczków z jakąś wołowiną w sosie tłustym i ciężkim, zjedzona w jednej z tych karczm, gdzie nigdy nie otwierają okna, więc śmierdzi nieprawdopodobnie papierosami. Obok "utopeniec" czy jakoś podobnie, marynowany serdelek, taka okropna zakąska czeska.

Rewelacyjne espresso popite lodowatą wodą w powalający 40 stopniowy upał w Wenecji.

Nowy Jork, obrzydliwa kawa z mlekiem za 1$ porzucona przeze mnie gdzieś na chodniku na Upper West Side. Kawa jest spożywana w NY w monstrualnych ilościach, ale przeważnie jest okropna, począwszy od tego, co podają na śniadanie w hotelu, poprzez słynnego kawowego makdonalda Sturbucksa, aż po przypadkową kawę kupioną byle gdzie na ulicy. Okropna lura w dodatku zawsze zapakowana w jakieś ekstremalnie nieekologiczne jednorazówki. Oczywiście dobrą kawę też można dostać, ale jest droga i wymaga udania się do porządnego lokalu.

Bratysława, zupa w chlebie i grafika komputerowa Erika Bindera

Najlepsza rzecz, jaką zjadłem w Budapeszcie to kaczka w winnym sosie z rozmarynem - absolutnie po francusku. To co można zjeść w restauracjach określanych jako typowo węgierskie było dużym rozczarowaniem, być może pechowo trafiałem do złych lokali...

Doskonały makaron orkiszowy ze szpinakiem i jego autorka Elka, Nowy Jork

Porządne masło orzechowe, Nowy Jork
 
: : << poprzedni : : : : następny >> : :