podróż kulinarna :T:Y:R:O:L:
Obłędne są włoskie sklepy spożywcze. Wiedziałem to już po zeszłorocznej wizycie w Wenecji i wiedziałem, że muszę tam wrócić.

Rachunek z supermarketu w Bruneck.

Już będzie miesiąc jak odbyłem moją podróż kulinarną do Południowego Tyrolu. Pojechaliśmy z St. Johan in Tirol (Austria) krętymi, bocznymi drogami przez Hohe Tauern (nie mam pojęcia jak te góry nazywają się po Polsku) aż do supermarketu we włoskim Brunico (Bruneck). Podróż była bardzo spektakularna, obfitowała w przejazdy wielokilometrowymi tunelami i stromymi zboczami, granicę austriacko-włoską przekraczaliśmy na wysokości 2000 metrów, wokół śnieg, karłowata roślinność i zamarznięte jezioro. No ale nie o przyrodzie alpejskiej będę tu pisać, lecz o włoskim supermarkecie w Brunico.

Co przede wszystkim warto kupić we włoskim spożywczaku?

- Parmezan - najprawdziwszy 2 razy taniej niż w Polsce
- Oliwa - monstrualny wybór oliw z pierwszego tłoczenia
- Ocet balsamiczny i winny - świetna jakość i cena
- Nasiona rokiety (rucola) - u nas nie do dostania, bardzo pięknie, szybko rośnie
- Semolina - można z niej robić różne włoskie kluski itp.
- Kawa - doskonała i mielona specjalnie do kafetier (czyli tych metalowych ekspresów niskociśnieniowych, co stawia się je na gaz), u nas zazwyczaj tylko kawa mielona do ekspresów kapiących i na espresso.
- Suszone pomidory, oliwki, kapary i tym podobne drobiazgi, co zajmują mało miejsca i się nie psują.

A jeśli jest się samochodem to po prostu trzeba napchać go do oporu:
- Wina, makarony, ryże i wszystko jak leci z półek, absolutne szaleństwo, pif, paf, pamiętając, że niektóre artykuły spożywcze nie lubią upałów.

: : << poprzedni : : : : następny >> : :