:k:a:s:s:p:a:t:z:l:

[14.07.2002] Właściwie jest to danie na zimę, ale kontynuując moją spóżnioną relację z podróży po Tyrolu umieszczę ją już teraz - w środku lipcowych upałów. Przepis na Kasspatzl dostałem od Jurindy, pieknej Tyrolki mieszkającej w małej dolinie niedaleko St. Johan in Tirol. Ilość poszczególnych składników nie jest sprecyzowana - należy kierować się zdrowym rozsądkiem i wszystko dobrze wyjdzie.
Do tych góralskich klusek przewidziany jest ostry, tyrolski ser, w naszych warunkach musimy się zadowolić zwykłym serem żółtym, nawet nie podaję jakim, bo wszak wszystkie są takie same. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę kupując ser żółty, to czy nie ma konserwantów, te są już naprawdę ekstremalne. To są te z cyklu foliowanych 10 zł za kilogram.
Jako rekompensatę wzmacniająca smak radziłbym użyć ulubionych ziół, moim zdaniem niezły byłby na przykład świeży rozmaryn, trochę tymianku, ale przyznam się, że nie próbowałem, jadłem tylko oryginał, którego nie trzeba było wzmacniać, bo tyrolski ser jest naprawdę intensywny w smaku i zapachu. Uwaga! danie jest bardzo tłuste i takie ma być!


potrzeba:
jajka
trochę mąki
woda
ser zółty
cebula
masło
sól, pieprz
ew. szczypiorek

koszt: 2-4 zł w zależności od ilości

1. Zagnieść ciasto z jajek, wody i mąki na półpłynną masę - jeśli za rzadkie dosypać mąki.
2. Zgniatać małe kluseczki (jak na zdjęciu) i wrzucać do gotującej się wody. W oryginale używa się specjalnego sita do przeciskania ciasta, u nas trudno o takie specjalistyczne sito, ale można czegoś podobnego poszukać. Po minucie gotowania można wyciągać gotowe "spatzle"
3. Cebulę podrumienić na tłuszczu, dodać "spatzle", posolić i popieprzyć. Następnie posypać tartym serem, podgrzewać chwilę, aż ser się stopi. Można też podawać ze szczypiorkiem.

: : << poprzedni : : : : następny >> : :