rowerowa
masa
krytyczna



[24.06.2002] W Warszawie trwa ROWELUCJA. Wziąłem udział parę dni temu w rowerowej masie krytycznej w Warszawie (21 VI 2002) i podobnie jak inni uczestnicy byłem głęboko zaszokowany widokiem oddziałów zomo na placu Konstytucji i wszystkiego co stało się potem. Zdarzenie zostało już parę razy rzetelnie opisane, poniżej podaję linki. Od siebie dodam więc niewiele. Mam takie oto spostrzeżenie z ulicy Kruczej, gdzie masa została podzielona na grupę, która przedarła się do alei Jorozolimskich i tych, co musieli zawrócić. Kiedy ucieka się na rowerze przed atakiem oddziału prewencji z prędkością 25-30 km/h i obrywa się pałką, to jest to bardzo niebezpieczne i może zakończyć się tragicznym wypadkiem. Nie oberwałem tą pałką, bo miałem refleks i szczęście, ale dzielił moją głowę od niej ułamek sekundy, dosłownie świsnęła mi koło ucha. Jestem przerażony ilością agresji w tych żulach, bardzo chciałbym się dowiedzieć kto i jak wpycha im to gówno pod białe kaski. A przede wszystkim ciekawi mnie człowiek, który decyduje, że na roześmianych rowerzystów, jadących spokojnie ulicami wysyła się setkę nakręconych na napierdalanie, uzbrojonych dresiarzy w kamizelkach kuloodpornych.

Co wynika z całej akcji?
Na pewno ruszyliśmy rowerami nie tylko pod prąd porządku drogowego, ale również, może nie pod prąd, ale przynajmniej pod włos - systemowi. Bo wszak samochód jest kwintesencją kultury korporacyjnej, a nam udało się go na chwilę pokonać. Oczywiście nie możemy przesadzać i sądzić, że zomo wezwano na odsiecz całego zagrożonego systemu, że pałek było tak wiele bo zagroziliśmy polom naftowym Teksasu i lśniącym świeżym lakierem marzeniom nauczyciela z Poznania. Nie, jeszcze nie dzisiaj, czekają nas lata pracy. Powinniśmy organizować masy krytyczne regularnie, na przykład raz w miesiącu, ale powinniśmy też unikać strat własnych. Rzecznik prasowy policji wypowiedział złotą myśl: "Zgromadzenia powyżej 15 osób są nielegalne i wymagają zezwolenia" (za Gazetą Stołeczną 22-23 VI 2002), wynika z tego jasno, że żyjemy w policyjnym państwie, w którym tylko cudem wycieczki szkolne unikają spałowania. Czy ktoś zezwoli nam na blokowanie ulic? Wątpię, prawdopodobnie nasze wystąpienia wciąż pozostawać będą w mrokach nielegalności. Jeśli jednak będziemy łamać tylko ten jeden absurdalny przepis, a poza tym masa krytyczna będzie poruszać się po mieście zgodnie z regułami gry zwanej kodeksem drogowym, zawsze będziemy mogli twierdzić, że po prostu jechaliśmy sobie na rowerze, a kim byli ludzie wokół nas i dokąd zmierzali - nie wiemy. Możemy pokazać, jak absurdalne są ulice, miasto i feudalne prawo, które broni systemu dominacji samochodu nad pieszym, rowerzystą i przyrodą.
Zawsze pamiętajmy, że nie policja jest naszym wrogiem i celem, lecz mechanizmy, które ją tworzą i na nas wysyłają.

Za zdjęcia dziękuję Federacji Ziolonych
linki ROWELUCYJNE:
Na zasadnicze pytanie "Po co robi się masę krytyczną?" odpowiadam w tekście-manifeście, który napisałem z okazji ROWELUCJI >>>

opis masy krytycznej w POPROSTU:
http://wiadomosci.poprostu.pl/

fotki z masy krytycznej:
http://republika.pl/browerzysci1/mk.htm
-zdjęcia z placu Konstytucji, gdzie były pierwsze aresztowania i objawienie się oddziałów prewencji.
http://www.iidea.pl/~pierzak/CK-2002/
-różne zdjęcia z masy

wystawa ROWELUCJA w Galerii Raster:
http://raster.art.pl/

strony Federacji Zielonych:
http://www.zm.most.org.pl/
http://free.ngo.pl/rowery/

strony festiwalu ROWELUCJA:

http://independent.pl/rowery

: : << poprzedni : : : : następny >> : :