[13.11.2004] Listopad chyba jest najbardziej dołerski, badylowaty i zapadliwy, no ale jaki może być miesiąc który zaczyna się od święta świętych, śmierci i cmentarzy. Listopad - apogeum sezonu nieporęcznie wielkiej dyni. Najprostsza rzecz na jaką można ją przerobić to pyszna kremowa zupa. Gotowanie jej jest ultraproste, o ile ma się mikser (w przeciwnym razie trzeba przecierać). Ja mam nowiutki, wielofunkcyjny mikser o dużej mocy i z turbo doładowaniem, było to jego pierwsze zadanie - niezbyt forsowne - zrobił trach, trach i po wszystkim. Potem mu dałem do przemielenia 1-tonowy pasztet sojowy i to już było ciężkie, tutaj polał się pot z silnika i czułem pod dłonią jak się rozgrzewa, męczy i napina, ale dał radę. A więc na melancholię jesienną pomarańczowa zupa z dyni:

składniki:
1 kg dyni (1,5 zł)
4 łyżki masła (0,5 zł)
3/4 litra mleka (1,5 zł)
1/2 pęczka natki pietruszki (0,5 zł)
sól, pieprz
ew. 4 ząbki czosnku, świeży majeranek, pestki dyni, marchewka

koszt: 4 zł

 

 

1. Dynię obrać, pozbyć się ciapowatego środka z nasionami, a to co zostanie pokroić w 1-centymetrową kostkę.
2. Masło rozpuścić w garnku, wrzucić dynię i smażyć na delikatnym ogniu przez 5 minut mieszając (można zanim wrzuci się dynię wrzucić 1 marchewkę pokrojoną w kostkę i chwilę smażyć). Jak ktoś ma garnek o dnie grubości ścianki aluminiowej puszki na piwo, to niech tego nie robi, gdyż wszystko spłonie. Tu dygresja ogólna: garnki muszą mieć grube, solidne dno. Dno jakie opisywał Tadeusz Różewicz w jednym z najlepszych swoich wierszy "Spadanie":

Dawniej
bardzo bardzo dawno
bywało solidne dno
na które mógł się stoczyć
człowiek

człowieka który się znalazł na dnie
dzięki swej lekkomyślności
lub dzięki pomocy bliźnich
oglądano z przerażeniem
zainteresowaniem
nienawiścią
radością
wskazywano na niego
a on czasem dźwigał się
podnosił
splamiony ociekał

Było to solidne dno
można powiedzieć
dno mieszczeńskie

inne dno było przeznaczone
dla pań inne dla panów
w tamtych czasach bywały
na przykład kobiety upadłe
skompromitowane
bywali bankruci
gatunek obecnie prawie
nie znany
swoje dno miał polityk
kapłan kupiec oficer
kasjer i uczony

bywało niegdyś także drugie dno
obecnie jeszcze istnieje mgliste
wspomnienie
ale dna już nie ma
i nikt nie może
stoczyć się na dno
ani leżeć na dnie

Dno o którym wspominają
nasi rodzice
było czymś stałym
na dnie
jednak
było się kimś
określonym
człowiekiem straconym
człowiekiem zagubionym
człowiekiem który
dźwiga się
z dna

z dna można też było
wyciągać ręce wołać "z głębokości"
obecnie gesty te nie mają większego
znaczenia
w świecie współczesnym
dno zostało usunięte [...]

Potem dolewamy do dyni 1 szklankę wody i gotujemy/dusimy na małym ogniu pod przykryciem 30 minut.
3. Miękką już dynię miksujemy na gładką masę, można wrzucić przed zmiksowaniem kilka ząbków czosnku. Dolewamy mleko i gotujemy jeszcze 5 minut. Pieprzymy, solimy, podajemy obficie posypaną natką pietruszki, jak mam, to dodaję też trochę świeżych liści majeranku. Można wrzucić też przed podaniem uprażone na patelni pestki dyni, można podawać z grzankami.

     
: : << poprzedni : : : : następny >> : :