[25.07.2002] Gdy dzień słabnąć zacznie i majaczyć łuną, ochłoniemy z upału i pomyślimy o lekkiej kolacji. Sięgniemy do lodówki po cukinię, która aktualnie jest tańsza od ziemniaków - 1 zł za kilogram. Wiele znamy przepisów z cukinią, ale tym razem w lodówce mamy niewiele więcej, parę ziemniaków, cebulę i marchewkę. Zrobimy więc coś prostego i bardzo taniego. Na szczęście mamy mikser, inaczej musielibyśmy przecierać zupę przez sito.

składniki
1 cukinia
3 ziemniaki
1 młoda marchewka (niekoniecznie)
1 cebula
2 łyżki masła
śmietana
zioła do wyboru (natka pietruszki, rozmaryn, tymianek, gałka muszkatołowa)

koszt 2,5 zł

1. Przygotować warzywa: obrać, umyć, posiekać co trzeba dowolnie (potem i tak wszystko miksujemy). Ziemniaki wrzucić do wrzącej, osolonej wody i gotować do miękkości, a w tym czasie zająć się cukinią:
2. Na maśle zeszklić cebulę i dodać cukinie, zalać 1/2 litra wody (lub wywaru z warzyw jeśli się ma). Można dodać gałkę muszkatołową, rozmaryn, tymianek, ale bardzo delikatnie. Dusić pod przykryciem, mniej więcej tak długo, jak i ziemniaki muszą się jeszcze gotować (10-15 minut).
3. Czekając aż wszystko się ugotuje sięgamy po tomik Andrzeja Bursy, aby przypomnieć sobie wiersz bez tytułu zaczynający się słowami "prowadziły na lata tamtego niedziele". Ten piękny, letnio-wieczorny utwór świetnie harmonizuje z zielonym kremem, który zaraz zjemy.
4. Młodą marchewkę pokroić w cienkie talarki i wrzucić na 3-5 minut do wrzątku. W tym czasie dodać do cukini ziemniaki i wszystko razem zmiksować. Wrzucić talarki marchewki (marchewka dobrze pasuje i smakowo i kolorystycznie ożywia zielony krem).
5. Podawać ze śmietaną, grzankami (smażymy pokrojoną w kostkę bułkę na tłuszczu) posypane natką pietruszki. Delikatne obłaskawione sarny i daniele.


***

prowadziły nas lata tamtego niedziele
i przez niebo wiozły jak biały szybowiec,
kędy obłaskawione sarny i daniele
cętkowane blaskami w cienistej zagrodzie.

dzień był posągiem słońca ... a z każdym dotknięciem
wiatru, włosów na twarzy, gałęzi czy dłoni
stukało serce mocno jak wesoły dzięcioł
w rezerwacie, gdzie chodzić nie wolno pod bronią.

a gdy dzień słabnąć zaczął i majaczyć łuną
miasto na nas jak czołgiem wjechało wieżami,
hałas ulic zatopił błękitne poszumy
i wzrok odwracaliśmy żegnając się w bramie.

Andrzej Bursa 1954

: : << poprzedni : : : : następny >> : :