::c::h::ł::o::d::n::i::k::
[18.08.2001] CHŁODNIK

TO JUŻ JEST OSTATNI MOMENT W TYM ROKU NA TAKĄ POTRAWĘ, a to z uwagi na szybkie starzenie się buraków - trzeba kupić buraki z boćwiną, tak naprawdę to miesiąc temu był szczyt chłodnikowego sezonu. Ale są jeszcze szanse - trzaba poszukać na targu i kupić możliwie jak najmłodsze buraki, pewnie z boćwiną będzie już ciężko.

potrzeba:
pęczek buraków z boćwiną, lub kilka większych młodych buraków
1 litr kefiru, maślanki lub jogurtu naturalnego
1 duży ogórek wąż
pęczek szczypiorku
1-2 ząbki czosnku
2 jajka na twardo
sok z cytryny (np. 1-2 łyżki, ile smakuje)
sól, pieprz

robi się tak:

1.Boćwinę umyć i zagotować, młoda to potrzebuje tylko chwilę, ale jak są buraczki, to trzeba dłużej, większe przekroić, gotować do miękkości, np. z 10-20 minut w małej ilości wody.
Woda z gotowania buraków to jest mój wielki dylemat, bo jak ją zostawić w chłodniku, to będzie taki cieniutki, a jak wylać to szkoda. No więc czasem odlewam ją i traktuję potem oddzielnie - niby, że to jest barszcz, tylko go jeszcze podkręcam.
Ale tutaj proponuję pożegnać się z tą wodą.

2. Buraki/boćwinę ostudzić, a następnie dodać obranego ogórka i czosnek i zmiksować z kefirem. Wrzucić pokrojone jajka, szczypiorek, przyprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny, odstawić do lodówki do całkowitego schłodzenia.

: : << poprzedni : : : : następny >> : :