:p:i:e:c:z:o:n:e:::z:i:e:m:n:i:a:k:i:
   
[11.01.2003] Oczywiście najlepsze są dymiące kartofliska upieczone w żarze ogniska. Z solą i niczym więcej. Tymczasem po polach leżą śniegi i ognisko niełatwo będzie nam zorganizować dlatego proponuję ziemniaki z piekarnika. Żadnego cackania się z folią aluminiową i żadnych subtelności - obrane ziemniaki pieczone w blaszanej formie - są tłuste, słone, rumiane, pyszne i niezdrowe. No ale w zimę, kiedy ziemniaki nie są młode i po ugotowaniu smakują tak sobie, można sobie pozwolić na dietetyczny luz. Tak naprawdę to warto od razu upiec ich więcej - na pewno zejdą. Można nawet jeść je na zimno.
   

potrzeba:

1 kg ziemniaków
olej (kilka łyżek)
żółty ser (kilka plastrów)
boczek (trochę)
1/2 cebuli
sól

koszt 2,5 zł

1. Ziemniaki obrać i umyć, wysuszyć ściereczką. Ułożyć w blaszanej formie do pieczenia, natłuścić olejem blachę i ziemniaki. Wstawić do nagrzanego piekarnika na średni ogień na 1, może na 1,5 godz. (zależy od wielkości kartofli, trzeba po prostu sprawdzać, czy są już miękkie i rumiane). Parę razy zaglądać do środka i przekręcać ziemniaki, oraz polewać je tłuszczem z pieczenia.
2. Cienkie plastry boczku ułożyć na ziemniakach 30 min. przed końcem pieczenia. Cebulę pokrojoną w talarki można dołożyć trochę później, żeby się nie spaliła. Plastry żółtego sera zapiekać oczywiście krótko, ostatnie 5 minut. Można też boczek podsmażyć na patelni, dodać cebulę i zeszklić, potem razem z tłuszczem i serem żółtym dodać do pieczonych ziemniaków na ostatnie 5 minut.
3. Ziemniaki podajemy polane tłuszczem z pieczenia, dobrze posolić! Całkowicie niezdrowe danie.

 
   
   
: : << poprzedni : : : : następny >> : :